Czy w marketingu prawniczym
jest miejsce na emocje?

W tym artykule, pokaże Ci, dlaczego czasem
warto dodać trochę emocji do opisów swoich usług na stronie.

W tym artykule, pokaże Ci, dlaczego czasem warto dodać trochę emocji do opisów swoich usług na stronie.

11 grudnia 2025

Autor: Konrad Sawicki

Tytułem wstępu...

Czy wystarczy, że w ofercie na stronie napiszesz specjalizację „prawo rodzinne” i w ramach tego wypiszesz rodzaje spraw typu: rozwód, alimenty, zabezpieczenie kontaktów?

Z pewnością to wystarczy, jeśli chcesz tracić klientów.

Dlaczego tracić?

Bo jeśli potencjalny klient porównuje strony kilku kancelarii, to ominie te, który dają mu tylko „suche informacje” i zostanie dłużej na tych stronach, które zaakcentują jego prawdziwe bolączki, które rodzą emocje.

I choć ten artykuł nie jest o tym, w jaki sposób opisywać usługi, to spojrzymy sobie na jeden z aspektów tworzenia treści w marketingu prawniczym, jakim są emocje. A dokładniej, emocje Twoich klientów.

Czego właściwie chce Twój klient?

Gdy idziesz do restauracji na obiad, nie robisz tego tylko po to żeby zjeść. Często prawdziwy cel jest ukryty. Może nim być np. miłe spędzenie czasu, zaimponowanie partnerowi/partnerce zaproszeniem do wyjątkowego miejsca, a może po prostu snobizm i potrzeba pokazania się w konkretnym miejscu na Instagramie. Pobudki bywają różne.

Podobnie, różne są motywacje korzystania z usług prawniczych.

Jeśli zgłasza się do Ciebie klient, który chce wytoczyć sprawę o rozwód, to prawdopodobnie nie jest tak, że wstając rano, pomyślał – „o, dzisiaj chciałbym wziąć rozwód, poszukam prawnika”.

Jest duża szansa, że sam rozwód to nie to, o co chodzi Twojemu klientowi.

Być może zlecając Ci sprawę rozwodową, Twój klient chce „kupić”:

  • świeży start, bez toksycznego partnera
  • komfort życia dla siebie i dzieci
  • bezpieczeństwo
  • brak lęku i napięcia
  • brak ciągłego stresu
  • życia bez niepewności

Może być tak, że klient pragnie tych wszystkich rzeczy, a sprawa rozwodowa to po prostu narzędzie, żeby to osiągnąć. Podobnie jak wiertarka i młotek często są tylko narzędziami, które mają pomóc w zaimponowaniu żonie, po to, żeby mogła powiedzieć przyjaciółce, że jej mąż nie jest takim leniem jak mąż tej przyjaciółki i wszystko w domu ogarnia.

Jak myślisz, skąd reklama słynnego marketu: Zostań bohaterem w swoim domu?

Zacznij od znalezienia odpowiedzi na pytanie: czego chce Twój klient, oprócz samego wygrania sprawy?

Po co zleca Ci tę konkretną sprawę?

Oczywiście mam świadomość, że emocje i kryjące się za nimi cele, będą częściej towarzyszyć klientom indywidualnym, np. klientom w sprawach rodzinnych. Przedsiębiorcy też kierują się emocjami – bo kto by nie rzucił stosowną wiązanką, gdyby kontrahent nie zapłacił kilkuset tysięcy – ale nie o takie emocje nam chodzi.

Swoją drogą, pozostawiam dla chętnych przetestowanie reklamy w stylu: „Masz dość Januszów biznesu, którzy nie płacą za Twoje towary? Pomożemy Ci zlicytować im wszystko od auta aż po ostatni widelec, żebyś odzyskał swoje pieniędzy”. Czuję, że trochę klientów mogłoby się zgłosić.

Wracając, zmierzam do tego, żebyś w opisie na swojej stronie potraktował klientów jak ludzi, a nie jak boty, które tylko skanują treści na stronie.

Jeśli potencjalny klient porówna oferty na stronach 10 kancelarii, to prawdopodobnie zatrzyma się na tej, która przekaże mu coś więcej niż suchy opis usług. Bo jeśli podchodzisz do klientów z empatią, ale o tym nie piszesz, to skąd mają o tym wiedzieć? To podobnie jak z lekarzami. Każdy liczy, że trafi na tego miłego, potrafiącego zrozumieć pacjenta, a nie tylko wystawić paragon.

Jeśli pracujesz z klientami indywidualnymi, którzy na spotkaniach i w rozmowach podkreślają wszystko to, co ich boli w związku z konkretnymi sprawami, masz materiał do tego, żeby przełożyć to na treści np. na stronie Twojej kancelarii lub w postach na social mediach.

Pisz o tym, że pomagasz klientom w rozwiązaniu problemów [XYZ] – tu wstaw problemy/bolączki/motywacje, o których mówią klienci na spotkaniach.

Możesz np. dodać na stronie, w odpowiednim miejscu, sekcję zatytułowaną „W czym pomagamy klientom?”. Pod nią umieść opis w stylu „Wiemy, że prawo to nie wszystko. Rozumiemy potrzeby naszych klientów i robimy wszystko, żeby je zrozumieć i rozwiązać. Najczęstsze problemy, które pomagamy rozwiązać to: ___________________”

Jeśli potencjalny klientów przeczyta, że rozumiesz jego bolączki, jest znacznie większa szansa na to, że skontaktuje się z Tobą niż gdyby przeczytał na Twojej stronie, że „Oferujesz kompleksową pomoc prawną w sprawach o zabezpieczenie kontaktów z dzieckiem”.

Jeśli przejrzysz strony różnych kancelarii, zobaczysz jak mało prawników pisze o usługach w ten sposób. A wiesz dlaczego? Bo większość powiela opisy, które tworzy konkurencja. Dlaczego utarło się w branży, że w zakładce „O mnie” czy „Zespół”, trzeba napisać gdzie i kiedy każdy z prawników skończył aplikację? Czy naprawdę uważasz, że to są informacje, których szukają potencjalni klienci? Po prostu ktoś, kiedyś zaczął tak pisać i poszło jak domino. Są lepsze sposoby na pokazanie siebie i przekonanie do współpracy.

Zastanów się więc, o czym mówią Twoi klienci na spotkaniach. Czy podchodzą do spraw z dystansem i zimną kalkulacją, czy może pozwalają sobie na emocje, wyrzucenie z siebie frustracji i pokazanie prawdziwych motywacji? Jeśli są tam emocje, spróbuj lekko zaakcentować je na swojej stronie, podkreślając, że rozumiesz prawdziwe motywacje/cele klientów. 

Oczywiście, nie chcemy robić z kancelarii gabinetu psychologicznego, dlatego wystarczy kilka zdań, które wyróżnią Twoje opisy od tych, które robi konkurencja. To zwiększy szansę na pozyskanie nowych zleceń właśnie ze strony, a przecież o to chodzi w marketingu prawniczym – więcej zleceń z marketingu, żeby nie bazować tylko na poleceniach.

A jeśli chcesz, żebyśmy zerknęli fachowym okiem na to, jak prezentują się treści na Twojej stronie i czy jest tam pole do zmian, to skontaktuj się z nami. Oferujemy bezpłatną 30-minutową konsultację. Już w trakcie tej konsultacji będziemy mogli przedstawić pierwsze wnioski co do Twojej strony. Sama konsultacja jest niezobowiązująca, dlatego zachęcam.